Darmowa dostawa od 129,90 zł

Wszystkie produkty wykonujemy na zamówienie!

Darmowa dostawa od 129,90 zł

Wszystkie produkty wykonujemy na zamówienie

Rynek pracy się nie kurczy, tylko przestawia. Analiza likwidacji i tworzenia miejsc pracy na podstawie GUS

Rynek pracy się nie kurczy, tylko przestawia. Analiza likwidacji i tworzenia miejsc pracy na podstawie GUS

2 sierpnia 2026
Skład ulubionego meczu — plakat w ramie

Skład Lecha, Legii albo Widzewa z pamiętnego meczu — jak zamówić drewnianą wyjściową jedenastkę

20 sierpnia 2026

Płace rosną szybciej niż ceny. Dane GUS za czerwiec 2026

Płace rosną szybciej niż ceny. Dane GUS za czerwiec 2026

Przeciętne wynagrodzenia w Polsce nadal rosną szybciej niż ceny, jednak okres wyraźnej poprawy siły nabywczej powoli się kończy. W drugim kwartale 2026 roku płace w sektorze przedsiębiorstw były nominalnie o 5,3% wyższe niż rok wcześniej, a ich realna wartość wzrosła o 2,2%. To oznacza, że za przeciętne wynagrodzenie wciąż można kupić więcej niż przed rokiem, ale różnica jest już znacznie mniejsza niż w poprzednich kwartałach. Jeszcze pod koniec 2025 roku realne płace rosły o 5,3%, a w pierwszym kwartale 2026 roku o 3,8%.

Samo stwierdzenie, że płace wyprzedzają inflację, nie opisuje jednak dobrze sytuacji polskich gospodarstw domowych. Średnia pensja obejmuje zarówno pracowników, którzy otrzymali wysokie podwyżki, jak i osoby, których wynagrodzenie nie zmieniło się od wielu miesięcy. Podobnie inflacja jest obliczana na podstawie przeciętnego koszyka, który nie odpowiada dokładnie wydatkom żadnej konkretnej rodziny. W efekcie oficjalna poprawa może być wyraźnie widoczna w danych GUS, ale znacznie słabiej odczuwalna przy opłacaniu rachunków, tankowaniu samochodu czy korzystaniu z usług.

Realne wynagrodzenia rosną coraz wolniej

Najważniejszą zmianą ostatnich miesięcy nie jest ponowny gwałtowny wzrost inflacji, lecz wyraźne hamowanie wynagrodzeń. W drugim kwartale 2024 roku płace nominalne rosły o 10,9%, a realne o 8,1%. Rok później było to odpowiednio 9,2% i 5,2%, natomiast w drugim kwartale 2026 roku już tylko 5,3% i 2,2%. W ciągu dwóch lat tempo realnej poprawy zmniejszyło się więc niemal czterokrotnie.

Dla pracownika różnica pomiędzy tymi okresami jest istotna. Kiedy wynagrodzenie rosło o około 10%, nawet kilkuprocentowy wzrost cen pozostawiał wyraźną nadwyżkę, którą można było przeznaczyć na większe zakupy, oszczędności albo spłatę zobowiązań. Przy podwyżkach zbliżonych do 5% przeciętna inflacja pochłania już znaczną część wzrostu dochodu. Jeżeli dodatkowo gospodarstwo domowe ponosi wydatki rosnące szybciej od ogólnego wskaźnika cen, faktyczna poprawa może całkowicie zniknąć.

Dane za sam czerwiec wyglądają nieco lepiej niż średnia dla całego kwartału. Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw wyniosło 9401,58 zł i było o 5,9% wyższe niż rok wcześniej. Przy inflacji wynoszącej 2,5% jego realna siła nabywcza wzrosła o 3,3%. Czerwiec przyniósł więc poprawę względem maja, ale nie zmienia szerszego trendu, ponieważ w całym pierwszym półroczu płace realne wzrosły o 3,0%, wobec 4,2% rok wcześniej.

Wyniki miesięczne i kwartalne nie są sprzeczne. Czerwcowy wzrost o 3,3% pokazuje zmianę wobec czerwca poprzedniego roku, natomiast wynik 2,2% obejmuje cały okres od kwietnia do czerwca. Wcześniejsze miesiące drugiego kwartału były słabsze i obniżyły jego średnią. Z punktu widzenia oceny sytuacji gospodarstw domowych dane kwartalne lepiej pokazują utrwalający się kierunek, a miesięczne pozwalają wychwycić krótkoterminowe zmiany.

Inflacja spadła, ale życie nie stało się tańsze

Czerwcowa inflacja na poziomie 2,5% oznacza, że ceny były średnio o 2,5% wyższe niż w czerwcu poprzedniego roku. Nie oznacza natomiast powrotu do cen sprzed okresu wysokiej inflacji ani powszechnych obniżek w sklepach. Większość produktów i usług nadal kosztuje znacznie więcej niż kilka lat wcześniej, tyle że obecnie ceny rosną wolniej. To właśnie dlatego poprawa wskaźników makroekonomicznych nie zawsze odpowiada temu, co konsumenci widzą na paragonach i rachunkach.

Różnicę dobrze pokazuje podział na towary i usługi. Towary były w czerwcu średnio o 1,3% droższe niż przed rokiem, natomiast ceny usług wzrosły o 5,4%. Osoby przeznaczające dużą część dochodów na prywatne leczenie, gastronomię, edukację, opiekę, naprawy lub inne usługi mogły więc doświadczać wzrostu kosztów znacznie wyższego niż ogólne 2,5%. Jednocześnie część towarów, zwłaszcza wybranych produktów spożywczych i wyposażenia mieszkań, była tańsza niż rok wcześniej.

Inflacja nie jest bowiem jedną ceną, lecz średnią z wielu tysięcy zmian zachodzących jednocześnie. Spadek ceny często kupowanego produktu może częściowo równoważyć wzrost rachunku płaconego raz w miesiącu, ale nie musi go zrównoważyć w domowym budżecie. Znaczenie ma nie tylko procentowa zmiana, lecz także kwota wydawana na daną kategorię. Obniżka ceny masła o kilka złotych ma mniejsze znaczenie niż kilkuset złotowa zmiana kosztów ogrzewania domu, energii lub codziennych dojazdów.

Średnia krajowa nie jest pensją większości pracowników

Kwota 9401,58 zł brutto nie powinna być traktowana jako wynagrodzenie typowego pracownika w Polsce. Statystyka obejmuje sektor przedsiębiorstw, czyli podmioty zatrudniające więcej niż dziewięć osób, i nie opisuje całego rynku pracy. Jest również średnią, którą podnoszą wysokie wynagrodzenia części specjalistów, kadry zarządzającej oraz premie wypłacane w poszczególnych miesiącach. Nie pokazuje więc ani najczęściej występującej pensji, ani kwoty, którą większość zatrudnionych otrzymuje na konto.

Skala różnic jest widoczna już przy porównaniu poszczególnych branż. W pierwszym półroczu 2026 roku przeciętne miesięczne wynagrodzenie w informacji i komunikacji wynosiło 15 878,13 zł brutto, natomiast w zakwaterowaniu i gastronomii 6837,82 zł. W energetyce było to 13 404,21 zł, a w administrowaniu i działalności wspierającej 7481,80 zł. Ogólna średnia 9337,14 zł łączy zatem pracowników funkcjonujących w zupełnie innych warunkach płacowych.

Różne było również tempo podwyżek. W pierwszym półroczu płace w obsłudze rynku nieruchomości wzrosły o 7,9%, a w dostawie wody i gospodarowaniu odpadami o 7,2%. W administrowaniu i działalności wspierającej wzrost wyniósł 4,1%, natomiast w górnictwie i wydobywaniu przeciętne wynagrodzenie spadło o 0,7%. Dane o realnym wzroście płac dla całego sektora nie oznaczają więc, że sytuacja każdego pracownika poprawiła się w podobnym stopniu.

Osoba, która w ciągu roku nie otrzymała podwyżki, przy inflacji wynoszącej 2,5% realnie może kupić mniej niż przed rokiem. Pracownik z podwyżką na poziomie 2% również nie zachował pełnej siły nabywczej wynagrodzenia. Z kolei ktoś, kto otrzymał wzrost pensji wyraźnie przekraczający inflację, mógł odczuć zauważalną poprawę. Właśnie dlatego ogólnopolskie dane powinny być traktowane jako obraz kierunku zmian, a nie jako opis sytuacji pojedynczego gospodarstwa domowego.

Wyższej średniej płacy towarzyszy spadek zatrudnienia

Dane o wynagrodzeniach należy zestawić z sytuacją na rynku pracy. W pierwszym półroczu przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło około 6,38 mln etatów i było o 1,1% niższe niż rok wcześniej. W drugim kwartale spadek sięgnął 1,2%, a w samym czerwcu 0,9%. Oznacza to, że firmy wypłacają przeciętnie wyższe wynagrodzenia, ale zatrudniają mniej osób niż przed rokiem.

Spadki nie ograniczały się do jednej części gospodarki. W pierwszym półroczu zatrudnienie zmniejszyło się między innymi w górnictwie, przetwórstwie przemysłowym, budownictwie, transporcie, handlu oraz informacji i komunikacji. Wśród dużych działów szczególnie mocno spadła liczba etatów w produkcji mebli, pojazdów samochodowych oraz wyrobów z gumy i tworzyw sztucznych. Wzrost odnotowano natomiast między innymi w produkcji artykułów spożywczych, zakwaterowaniu i gastronomii oraz gospodarowaniu odpadami.

Nie oznacza to automatycznie załamania rynku pracy, ale osłabia jednoznacznie pozytywną interpretację wzrostu wynagrodzeń. Przedsiębiorstwa mogą podnosić płace pracownikom, których chcą utrzymać, a jednocześnie ograniczać nowe rekrutacje lub nie zastępować osób odchodzących. Na wartość średniej może wpływać także zmiana struktury zatrudnienia, zwłaszcza gdy ubywa niżej opłacanych stanowisk. Jest to wniosek wynikający z jednoczesnego wzrostu przeciętnej płacy i spadku liczby etatów, a nie bezpośrednia informacja podana przez GUS.

Dla gospodarstw domowych liczy się nie tylko tempo wzrostu wynagrodzenia osoby, która zachowała pracę. Znaczenie ma również bezpieczeństwo zatrudnienia, możliwość zmiany firmy oraz liczba dostępnych ofert. Nawet realna podwyżka może nie prowadzić do większej konsumpcji, jeżeli pracownik obawia się utraty stanowiska albo ma trudności ze znalezieniem nowego zatrudnienia. Rosnące płace i malejące zatrudnienie tworzą więc bardziej złożony obraz niż ten wynikający z samej informacji o podwyżce średniej krajowej.

Masło tanieje, ale ogrzewanie, energia i diesel drożeją

Najlepszym przykładem ograniczeń przeciętnego wskaźnika inflacji są zmiany cen konkretnych produktów. W czerwcu masło było o 25,4% tańsze niż rok wcześniej, cukier o 15,1%, mięso wieprzowe o 8,9%, a mleko o 4,9%. Jednocześnie mięso wołowe i cielęce podrożało o 12,9%, kawa o 6,6%, jaja o 4,6%, a pieczywo o 1,4%. Nawet w obrębie jednego koszyka żywnościowego poszczególne gospodarstwa mogły więc odczuwać zupełnie inne zmiany kosztów.

Jeszcze większe wzrosty pojawiły się w wydatkach związanych z mieszkaniem. Paliwa płynne w kategorii energii i ogrzewania podrożały o 36,9%, energia elektryczna o 12,9%, opał o 8,2%, a wywóz śmieci o 8,5%. Cała kategoria obejmująca użytkowanie mieszkania, wodę, energię, gaz i inne paliwa była o 4,9% droższa niż rok wcześniej. Dla właścicieli domów lub mieszkań obciążonych wysokimi kosztami energii te pozycje mogły mieć znacznie większe znaczenie niż spadki cen części żywności.

Podobne różnice dotyczą transportu. Olej napędowy podrożał w czerwcu o 8,5%, benzyna o 1,9%, a wszystkie paliwa do prywatnych środków transportu średnio o 5,3%. Jednocześnie usługi transportu pasażerskiego były o 2,5% tańsze, a ceny samochodów osobowych spadły o 7,5%. Osoba codziennie dojeżdżająca samochodem z silnikiem Diesla znalazła się więc w innej sytuacji niż pasażer komunikacji zbiorowej.

W ciągu półrocza zmieniły się źródła presji na domowe budżety

Porównanie stycznia i czerwca pokazuje, że pod spokojnym ogólnym wskaźnikiem inflacji zachodziły duże przesunięcia. W styczniu paliwa do prywatnych środków transportu były o 7,0% tańsze niż rok wcześniej, natomiast w czerwcu były już o 5,3% droższe. Dynamika cen transportu ogółem zmieniła się w tym czasie z minus 5,8% do plus 1,3%. Jedna z kategorii, która na początku roku obniżała inflację, pół roku później ponownie zaczęła podnosić koszty ponoszone przez kierowców.

W przypadku żywności kierunek był odwrotny. W styczniu jej ceny były o 2,0% wyższe niż rok wcześniej, a w czerwcu o 0,6% niższe. Jednocześnie dynamika kosztów użytkowania mieszkania, wody i energii wzrosła z 3,8% do 4,9%. Poprawa widoczna przy zakupach spożywczych mogła więc zostać częściowo pochłonięta przez droższe utrzymanie mieszkania i transport.

Takie przesunięcia tłumaczą, dlaczego odczuwana inflacja może zmieniać się inaczej niż jej ogólnopolski wskaźnik. Rodzina mieszkająca w dobrze ocieplonym bloku i korzystająca z transportu publicznego może mocniej zauważyć spadek cen części żywności. Gospodarstwo utrzymujące dom, ogrzewające go paliwem płynnym i posiadające dwa samochody może jednocześnie ponosić znacznie wyższe koszty niż rok wcześniej. Obie sytuacje mieszczą się w tym samym wyniku inflacji wynoszącym 2,5%.

Co dane o płacach i inflacji oznaczają dla Polski?

Polskie gospodarstwa domowe nadal korzystają z tego, że wynagrodzenia rosną szybciej od cen. Nie jest to jednak już poprawa tak silna i powszechna jak w okresie, gdy realne płace rosły o 5–8% rocznie. W drugim kwartale 2026 roku przewaga zmalała do 2,2%, a to oznacza, że coraz większe znaczenie mają indywidualna wysokość podwyżki, branża zatrudnienia i struktura codziennych wydatków. Dodatkowym sygnałem ostrożności jest spadek zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw.

Dla części pracowników sytuacja nadal wyraźnie się poprawia. Dotyczy to przede wszystkim osób, których wynagrodzenia rosną szybciej od średniej i których budżety nie są mocno obciążone drożejącą energią, transportem lub usługami. Inni mogą nie odczuwać poprawy mimo korzystnych danych ogólnopolskich, ponieważ nie otrzymali podwyżki albo większość ich wydatków przypada na kategorie rosnące szybciej niż inflacja. Nie ma więc sprzeczności pomiędzy dodatnim wzrostem realnych wynagrodzeń a przekonaniem wielu osób, że codzienne koszty nadal są wysokie.

Najważniejszym wnioskiem nie jest już samo stwierdzenie, że płace wygrywają z inflacją. Istotniejsze staje się tempo, w jakim ich przewaga maleje, oraz to, jak nierówno rozkłada się pomiędzy branżami i gospodarstwami domowymi. Dane za czerwiec przyniosły chwilową poprawę, ale wyniki kwartalne pokazują dalsze hamowanie realnych wynagrodzeń. Polska nadal znajduje się po dodatniej stronie tej relacji, lecz margines bezpieczeństwa jest wyraźnie mniejszy niż jeszcze rok czy dwa lata temu.